Historia LAK

Inauguracja

W 1998 r. z inicjatywy osób, od lat działających w AZS, zainaugurowały rozgrywki koszykarskie, wzorowane na amerykańskiej lidze uniwersyteckiej NCAA. Zostały one nazwane Ligą Akademicką Koszykówki (w skrócie LAK). Animatorem i pomysłodawcą tego przedsięwzięcia jest Janusz Hołozubiec, przed laty sędzia koszykarski, obecnie Główny Komisarz LAK. On to zaraził ideą zorganizowania regularnych rozgrywek koszykarskich dla studentów grupę ludzi, z którymi w chwili obecnej współpracuje i których pracami w lidze koordynuje. Do pierwszej edycji rozgrywek LAK przystąpiło 113 drużyn uczelnianych, w tym 33 drużyny z uczelni niepublicznych, rozegrano w sumie 449 spotkań. Mecze rozgrywane były systemem pucharowym, tzn. kluby uczelniane kojarzone były w pary, rozgrywały między sobą dwa spotkania i zwycięzca dwumeczu awansował dalej. Najpierw trzeba było wygrać etap regionalny, a następnie przechodziło się do etapu ogólnopolskiego, który rozgrywany był w taki sam sposób. Etap regionalny (poznański) w sezonie inauguracyjnym ligi wygrał zespół AZS Politechniki Poznańskiej, który w finałowej fazie pokonał dwukrotnie lokalnego rywala Wyższą Szkołę Zarządzania i Bankowości, uchodzącego w Poznaniu za faworyta rozgrywek akademickich. Była to duża sportowa niespodzianka, jeszcze raz okazało się, że w sporcie nie zawsze faworyci muszą być górą. Dalsza postawa drużyny Politechniki pokazała jednak, że zwycięstwo w regionie było dziełem nie tylko przypadku i szczęścia. W etapie ogólnopolskim koszykarze Politechniki dobrnęli aż do półfinałów i odpadli z dalszej części rozgrywek dopiero po porażce w dramatycznym dwumeczu z AZS Politechniką Częstochowa (w pierwszym meczu w Poznaniu nasz zespół zwyciężył różnicą 24 pkt., a w rewanżu w Częstochowie przegrał różnicą 26 pkt.). AZS Politechnika Częstochowa przeszła dalej i wygrała później w finale AZS Politechniką Warszawa zdobywając historyczny (bo pierwszy) tytuł Mistrza Polski LAK. W związku z tym, że rozgrywki te znalazły uznanie we władzach Uczelni w całym kraju, a i sami zawodnicy dostrzegli w tych rozgrywkach możliwość kontynuowania swej sportowej przygody postanowiono dalej przeprowadzać Ligę Akademickiej Koszykówki. Zgodnie z wcześniejszym projektem rozrywek nowy sezon sportowy (1999/2000) rozrywany miał być już w systemie ligowym. Ligę utworzyło 10 najlepszych drużyn poprzedniego sezonu, a więc także AZS Politechnika Poznań. Od drugiej edycji nazwę LAK poprzedzono cyfrą rzymską I i od tego momentu koszykarskie rozgrywki studenckie kończące się zdobyciem tytułu Mistrza Polski nazywają się I Liga Akademicka ( w skrócie I LAK). Awans do I LAK wywalczyli studenci Politechniki: Bartłomiej JANAS, Adam KACZMAREK, Przemysław URBANIAK, Mateusz JUSKOWIAK, Piotr JANOWICZ, Adam SIWIŃSKI, Piotr PASZKIEWICZ, Maciej KWIATKOWSKI, Michał KAPŁON, Łukasz KAROLAK, Michał GŁUSZAK, Piotr SŁODZINKA a trenerem drużyny był mgr Piotr KAWICKI.

Sezon 1999/2000

Nowy sezon sportowy przyniósł zmiany w składzie drużyny. Trzon zespołu pozostał ten sam, a odeszli zawodnicy tzw. „drugiej piątki”. Co ciekawe Łukasz Karolak, będący wśród odchodzących zawodników zmienił uczelnię na Wyższą Szkołę Zarządzania i Bankowości i znów, razem z reprezentacją tej uczelni, wywalczył awans do I LAK. Nowymi zawodnikami w zespole Politechniki zostali: Krzysztof Adamczak, Lechosław Szkudlarek, Tomasz Kożuch oraz studenci UAM Michał Kaczmarek (jedyny zawodnik II ligi państwowej w drużynie) i od II rundy Jakub Wołos. Zmienił się również trener drużyny, mgr Piotr Kawicki zrezygnował z pracy w Politechnice, a na jego miejsce zatrudniony został mgr Waldemar Mendel, który był wówczas jednocześnie trenerem asystentem II ligowego Alpen Gold. Dzięki staraniom kierownictwa i pracowników Studium WF i Sportu Politechniki Poznańskiej oraz Prezesa Klubu Uczelnianego PP zawiązana została współpraca sponsorska z firmą UNIMA. W związku z tym zespół koszykarzy od sezonu 1999/00 nazywa się AZS Politechnika „Unima” Poznań. W drugiej edycji LAK nasz zespół spisywał się bardzo dobrze w rundzie zasadniczej, którą ukończył na wysokim trzecim miejscu. W drugiej rundzie części zasadniczej był nawet przez cztery kolejki na pierwszym miejscu. W fazie play-off uległ jednak w I rundzie zespołowi AZS AR Lublin i odpadł z dalszych rozgrywek zajmując miejsce od 5-8. Mistrzem Polski został zespół AZS UMK Toruń, który w finale play-off pokonał drużynę AZS AR Lublin w stosunku 2:1. Znów zespół, który wyeliminował Poznań z rozgrywek dotarł do finału, lecz tym razem w samym finale przegrał. Na spotkaniu podsumowującym sezon, w Zarządzie Głównym AZS w Warszawie, przedstawiciele klubów uczelnianych grających w I LAK uzgodnili powiększenie ligi do 12 zespołów i zamianę II rundy play-off na turniej najlepszej czwórki (Final-Four). Oprócz tych zmian czekały nas także zmiany w przepisach zmierzające do unifikacji koszykówki firmowanej przez FIBA i NBA. Najważniejszą z nich to zmiana systemu rozgrywania meczu z 2×20 min. na 4 kwarty po 10 min. Zmiany te miały obowiązywać już od nowego sezonu.

Sezon 2000/01

Następny sezon to dominacja w lidze dwóch zespołów: AZS UMK Toruń, który swój skład opierał na zawodnikach grających w koszykarskiej ekstraklasie i AZS AR Lublin, który w swoim składzie posiadał jednego zawodnika z ekstraklasy i jednego z I ligi oraz dwóch zawodników zza wschodniej granicy. Byli to pierwsi i jak na razie jedyni obcokrajowcy w I LAK. W AZS Politechnice „Unima” Poznań zaszły kolejne zmiany kadrowe. Najdotkliwsze straty to odejście podstawowego rozgrywającego Mateusza Juskowiaka, który przerwał studia na Politechnice, i odejście Michała Kaczmarka (lidera punktowego zespołu – średnio 18,7 pkt/mecz), który postanowił skoncentrować się na treningach i grze w I ligowym Alpen Gold. Przemysław Urbaniak, podstawowy center rozpoczął treningi z III ligowym Basket Team Opalenica i chociaż nadal był zawodnikiem Politechniki skoncentrował się na rozgrywkach III ligi. Przybyli do zespołu natomiast nowi zawodnicy: Piotr Gacek, Artur Lemański, Łukasz Szulc, Marcin Małecki, którzy rozpoczęli studia na Politechnice i jak się później okazało byli solidnym wzmocnieniem drużyny. Na dobry początek wygrali w dobrym stylu, reprezentując oczywiście Politechnikę, rozgrywany co roku Turniej Pierwszoroczniaków. Później Marcin Małecki przebojem dostał się do pierwszej piątki zespołu i uzupełnił lukę na pozycji zajmowanej rok wcześniej przez M. Kaczmarka. Posiadając tak dużą ilość pierwszoroczniaków w składzie poznańska drużyna przystępowała do rozgrywek jako najmłodsza w lidze. Rozpoczynając grę, pierwsze mecze zostały poświęcone na poszukiwania następców do pierwszej piątki po M. Kaczmarku i P. Urbaniaku. Odbiło to się na naszej grze i po pierwszych pięciu spotkaniach mieliśmy bilans 0 wygranych i 5 przegranych. Zajmowaliśmy wówczas 11 (przedostatnie) miejsce w tabeli i dopiero na wyjeździe w meczu nr 6 z AZS Politechniką Łódź nastąpił przełom i po dobrej grze wygraliśmy pierwszy w tym sezonie mecz. W meczu tym zadebiutował w pierwszej piątce (i to bardzo dobrze) wcześniej wspomniany M. Małecki. Następny mecz z AZS Akademią Świętokrzyską Kielce, w Poznaniu, przyniósł rekord punktowy ligi 136:63 oraz rekord rzuconych punktów w jednej kwarcie – 45. Wygraliśmy w sumie 5 kolejnych spotkań pnąc się powoli po szczeblach ligowej drabinki, jednak I rundę fazy zasadniczej zakończyliśmy na 7 miejscu. Przed rozpoczęciem II rundy zasadniczej dołączył do naszego zespołu powracający po kilkuletnim pobycie w USA Jakub Juskowiak (starszy brat Mateusza grający u nas przez pierwsze dwa lata), który wypełnił największą lukę w naszym zespole: wartościowego zmiennika na pozycji rozgrywającego. Runda rewanżowa fazy zasadniczej, to dobra gra całego już skompletowanego zespołu (P. Urbaniak grał z nami coraz częściej) co zaowocowało zajęciem 5 miejsca i przystąpieniem do fazy play-off z realnymi szansami awansu. W pierwszej rundzie play-off los zetknął nas ponownie z AZS Politechniką Częstochowa i znów pierwszy mecz rozgrywany był, tak jak w sezonie inauguracyjnym, w Poznaniu. Przez trzy kwarty mecz był zacięty i wyrównany i dopiero w trakcie czwartej kwarty przeciwnik pogubił się, a gospodarze wykorzystali ten moment odskakując na 19 pkt. przewagi (84:65). W rewanżu, w Częstochowie wydawało się, że historia z wysoką przegraną się powtórzy, bowiem w pierwszej kwarcie gospodarze prowadzili już 15:2 odrabiając niemal cała stratę z Poznania. Jednak poznańscy koszykarze otrząsnęli się jeszcze w tej samej kwarcie i wraz z upływem czasu gry coraz bardziej dominowali na boisku. Całej straty z pierwszych 10 minut nie udało się odrobić i przegraliśmy ten mecz trzema punktami (82:85), ale w dwumeczu tym razem to Poznań triumfował i po raz pierwszy w tych rozgrywkach stanął przed szansą walki o medale. Rozstrzygnięcie rozgrywek I LAK miało nastąpić po raz pierwszy w turnieju granym tak jak w NCAA – Final-Four. Zanim jednak rozegrany został Final-Four nastąpiła dwutygodniowa przerwa, w trakcie której rozegrane zostały Akademickie Mistrzostwa Polski Politechnik (AMP-y) w Gliwicach. AMP-y pokazały, że AZS Politechnika „Unima” Poznań jest w szczycie formy. Poznaniacy rozegrali cztery mecze w grupie, ćwierćfinał i półfinał i we wszystkich meczach wygrywali różnicą około 20 punktów, choć w składach przeciwnych ekip znajdowali się zawodnicy z I ligi. W finale spotkali się ze starymi znajomymi AZS Politechniką Częstochowa, która niestety wzięła rewanż za niedawną porażkę w play-off I LAK-u. Przegrywając poznaniacy zdobyli tytuł wicemistrza Polski Politechnik i już w następny weekend stawili się w Toruniu na Final-Four I LAK. W pierwszym meczu z AZS UMK Toruń nie mieli za dużo do powiedzenia i przegrali mecz wynikiem 71:90. Pozostał jeszcze mecz o trzecie miejsce z AZS Politechniką Opole. W meczu tym Poznaniacy prowadzili przez trzy kwarty i dopiero w połowie czwartej, gdy już dało znać o sobie zmęczenie, a na dodatek boisko musiał opuścić za 5 przewinień rozgrywający Jakub Wołos politechnicy z Opola wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca meczu. Zawodnicy AZS Politechnika „Unima” zajęli więc IV miejsce w LAK-u. Dodając do tego wyniku wicemistrzostwo Polski Politechnik dało to im największy sukces sportowy w koszykarskiej historii Politechniki. Sukces ten spotęgował Piotr Paszkiewicz, który z sumą zdobytych punktów 541, średnio 23,5 na mecz został królem strzelców I LAK. Indywidualnie wyróżniony został jeszcze Adam Kaczmarek, którego wybrano do pierwszej piątki ligi. W finale zgodnie z przewidywaniami zagrali AZS UMK Toruń i AZS AR Lublin. Po meczu, który przyniósł wysokie zwycięstwo gospodarzom Mistrzostwo Polski zostało w Toruniu.

Sezon 2001/02

Pierwszy sezon bez zmian regulaminowych i organizacyjnych. Jak zwykle do nowego sezonu Poznaniacy przystąpili w nieco odmienionym składzie. Odszedł z zespołu Marcin Małecki z powodu zmiany uczelni i Jakub Juskowiak, który jeszcze przed rozpoczęciem gry w składzie Politechniki zapowiadał, że będzie szukał miejsca do gry w lidze państwowej. Zaczął sezon w KKS Poznań by kontynuować grę w Albie Chorzów. Wrócił natomiast do zespołu Politechniki Michał Kaczmarek i po raz pierwszy szeregi nasze zasilił rozgrywający – Maciej Pordąb. Jeszcze w II rundzie poprzedniego sezonu dobrze zaczął sobie radzić Piotr Gacek, którego największym walorem wydaje się być wszechstronność. Podbudowani dobrą grą Piotrka i regularnym rozwojem Łukasza Szulca poznańscy akademicy przystąpili do nowego sezonu w bojowych nastrojach. Pierwszy mecz to wyjazd do aktualnego wicemistrza I LAK – AZS AR Lublin. Mecze z Lublinem zawsze były zacięte i stały na wysokim poziomie. I tak było tym razem, jednak ku naszej radości, po meczu z dogrywką, to Poznaniacy schodzili z parkietu z tarczą. Drugi mecz to walka zespołem z Częstochowy – kolejna wygrana. Pierwsza porażka przyszła w meczu wyjazdowym do Koszalina, ale już wtedy wiadomo było, że sezon zaczął się dla koszykarzy AZS Politechniki „Unima” Poznań zupełnie inaczej niż poprzednie. Następnie przyszła seria czterech spotkań u siebie, które Poznaniacy rozstrzygnęli na swoją korzyść. Po tych meczach wskoczyli na fotel lidera, na którym pozostali do chwili rozegrania meczu zaległego między AZS UMK Toruń a AZS AR Lublin (03.02.02 r.). Po I rundzie zajęli wysokie II miejsce, ale byli w pełni świadomi, że obronić to miejsce będzie niezwykle trudno. II runda rozpoczęła się po niemal miesięcznej przerwie. W trakcie trwania przerwy w rozgrywkach doznaliśmy sporego osłabienia – z powodu ostrego zapalenie wyrostka robaczkowego do szpitala trafił Piotr Paszkiewicz. Jego przerwa w grze trwała aż do 24.IV. 2002 r. Do pierwszego meczu z AZS AR Lublin przystąpiliśmy dodatkowo osłabieni brakiem drugiego rozgrywającego – Macieja Pordąba, który jako student AWF wyjechał na obowiązkowy obóz narciarski. Ciężar rozgrywania piłki, wobec takiej sytuacji, w całym meczu musiał przyjąć na siebie Jakub Wołos. Nie była to komfortowa sytuacja ani dla zespołu, ani dla samego rozgrywającego, który miewał problemy z nadmiarem fauli w meczu. Mecz z Lublinem grany był pod nasze dyktando do momentu, kiedy za pięć przewinień osobistych boisko musiał opuścić właśnie J. Wołos. Cztery minuty wystarczyły gościom na odrobienie strat i doprowadzenie do dogrywki. W dogrywce przegraliśmy i co gorsza większą różnicą punktową, aniżeli AR przegrał z nami w Lublinie. Kolejny mecz to wyjazd do Częstochowy i znów porażka, chociaż graliśmy z kompletem rozgrywających. Pierwsze zwycięstwo przyszło w meczu z AZS Politechniką Koszalin i od tego meczu zaczęliśmy łapać właściwy rytm gry i przyzwyczajać się do braku Piotra Paszkiewicza. Forma naszych koszykarzy ustabilizowała się i w całej II rundzie wygraliśmy 7 pojedynków przegrywając cztery. W przedostatniej kolejce rundy zasadniczej otworzyła się możliwość zajęcia pierwszego miejsca, premiowanego organizacją Final-Four, musieliśmy wygrać w Poznaniu z Mistrzem Polski AZS UMK Toruń. Kolejny raz jednak zabrakło w naszym zespole M. Pordąba, który wycofał się z gry z powodu kłopotów na Uczelni. Przegraliśmy ten mecz, choć wynik meczu 80:81 obrazuje, że przegrana była pechowa. Nie pomógł nawet powrót do gry P. Paszkiewicza, który już do końca rozgrywek nie odzyskał swojej formy. Ostatecznie zakończyliśmy rundę zasadniczą na III miejscu i do fazy play-off przydzielony nam został zespół AZS Politechniki Koszalin. Wyjazdowy mecz w Koszalinie należy do tych, o których chciałoby się jak najszybciej zapomnieć. Do przerwy prowadziliśmy wyrównaną walkę, schodząc do szatni z jedno punktowym prowadzeniem. Po przerwie totalnie z sił opadł Jakub Wołos, który dzień wcześniej rozgrywał finałowy mecz w poznańskim NBA i zwyczajnie nie wytrzymał fizycznie takiego obciążenia. Nowy rozgrywający, Szymon Bartczak nie podołał zadaniu, jakie mu przypadło, a do tego pozostali zawodnicy grali bez wiary w ostateczne zwycięstwo. Przegraliśmy 91:122, ale jeszcze w pociągu podniosły się głosy wśród zawodników, że w Poznaniu odrobimy straty. W Poznaniu na trzy minuty przed końcem spotkania dobra gra J. Wołosa, P. Gacka, P. Urbaniaka spowodowała całkowite odrobienie strat z Koszalina i dołożenie sześciopunktowej przewagi. Piąty faul złapał jednak Wołos i w ciągu trzech ostatnich minut powtórzył się scenariusz z Koszalina (popełnialiśmy straty seriami). Zamiast 32-oma punktami różnicy wygraliśmy 27-oma i niestety to Koszalin awansował do play-off, a nie my. Szkoda, bo był to sezon, w którym zespół grał najrówniej, na niezłym poziomie i walka o medal byłaby uwieńczeniem trudów poniesionych na treningach. Ostatecznie sklasyfikowani zostaliśmy na V miejscu. Mistrzem Polski został AZS Akademia Rolnicza Lublin, która w meczu finałowym zdetronizowała AZS UMK Toruń. Brązowy medal zdobyli koszykarze z Częstochowy.

Sezon 2002/03

Nowy sezon, to zmiany regulaminowe, które bardzo nam odpowiadają, bowiem ograniczają grę w LAK-u zawodników ekstraklasy i I ligi do tych, którzy grając w swoich klubach zawodowych reprezentują AZS. Oznacza to, że ten sezon może być dla tych drużyn, którzy posiadają dobrze grających studentów – amatorów, a nasz zespół jest z takich złożony. Nowy sezon jeszcze się nie rozpoczął, a już doszło do kilku zaskakujących decyzji – z rozgrywek I LAK wycofał się zespół wicemistrza Polski AZS UMK Toruń. Oprócz nich z rozgrywek wycofali się koszykarze beniaminka rozgrywek AZS Politechnika Radom. Powód wycofania się wicemistrzów z rozgrywek pozostał do końca niejasny, natomiast beniaminek nie przystąpił do rozgrywek ze względów organizacyjnych (stwierdzili, że nie są w stanie podołać grze jednym zespołem w II lidze i w I LAK). Do drużyny Politechniki, którą nadal sponsoruje firma „Unima” dołączyli nowi zawodnicy: Student II roku Paweł Stankiewicz oraz studenci I roku – Tomasz Maćkowski i Piotr Ratajski. Cała trójka to nieźli koszykarze, którzy swoją przydatność do zespołu potwierdzili w grach przedsezonowych. Ubył ponownie Michał Kaczmarek. I runda rozpoczęła się od derbowego meczu z AZS WSZiB, które było jak zwykle zacięte zakończyło się naszym dwupunktowym zwycięstwem. Drugi mecz to wyjazd do Piotrkowa Trybunalskiego, które w zeszłym sezonie pokonaliśmy na ich terenie po dogrywce. Tym razem sztuka ta nam się nie udała, a zespół z Piotrkowa Trybunalskiego był zdecydowanie lepszy od naszej drużyny. Kolejny mecz u siebie z Mistrzem Polski AZS Akademią Rolniczą Lublin. Taki mecz pobudza każdego i naszych zawodników nie trzeba było specjalnie motywować do gry, a mecz wygraliśmy różnicą 19-u punktów. Kolejny mecz to wyjazd do Koszalina , który do złudzenia przypominał ten z play-off poprzedniego sezonu, z tym że tym razem nie można było mówić o braku wytrzymałości fizycznej, a raczej o fatalnej grze zawodników niemal całej pierwszej piątki. Później przyszła seria czterech bardzo wysokich zwycięstw (poza meczem z Opolem 72:71) i dopiero wyjazdowy pojedynek z Częstochową doprowadził do kolejnej porażki. I runda uplasowała nas na trzecim miejscu. II runda to ciągła walka z kontuzjami lub z chorobami zawodników. Do pierwszego meczu wyjazdowego z AZS Uniwersytetem Warszawa pojechaliśmy bez naszego kapitana – Adama Kaczmarka, który doznał kontuzji skręcenia stawu skokowego, Piotra Gacka – musiał pozostać w Poznaniu i uzupełnić zaliczenia i Piotra Janowicza – zachorował na grypę, zrezygnował z gry Przemek Urbaniak. Ponadto nie przeszedł pomyślnie sesji egzaminacyjnej rezerwowy rozgrywający Piotr Ratajski, co w konsekwencji spowodowało jego odejście z zespołu. Mecz kompletnie nam nie wyszedł – nie potrafiliśmy złapać odpowiedniego rytmu gry, rzucaliśmy z nieprzygotowanych pozycji. Nie pomogła nam nawet dobra gra w obronie. Na domiar złego pod koniec meczu w akcji podkoszowej skręcił nogę w stawie skokowym nasz jedyny dwumetrowiec w zespole – Artur Lemański. Następne mecze wyglądały bardzo podobnie – po drodze kontuzji nabawił się Piotr Gacek, co wyłączyło go z gry na dwa tygodnie i borykając się ustawicznie z problemami kadrowymi przegrywaliśmy mecze wyjazdowe, ale na szczęście wygrywaliśmy mecze u siebie. Przełamaliśmy zła passę meczów wyjazdowych dopiero w Lublinie, gdzie jak się okazało wygraliśmy bardzo ważny mecz z Akademią Rolniczą Lublin. Oznaczało to, że Lublin do Final-Four już się nie dostanie, a my zachowujemy ciągle szanse, wystarczyło, żeby tak, jak wcześniej, wygrywać mecze u siebie. I tak się stało – wygrywając 77:55 z AZS Politechniką Częstochowa – najlepszą drużyną rundy zasadniczej przypieczętowaliśmy po raz drugi awans do finału. Oprócz naszego zespołu awans do Final-Four wywalczyły jeszcze AZS AWFiS Gdańsk, AZS AŚ F. Piotrków Trybunalski i najlepsza drużyna rundy zasadniczej, gospodarze turnieju AZS Politechnika Częstochowa. Znając skład finałowej czwórki wiedzieliśmy, że powrót do Poznania z medalem jest bardzo realny. Ewentualny brak medalu moglibyśmy sobie poczytywać za porażkę. Zanim jednak wyjechaliśmy walczyć o medale, w Częstochowie (na tydzień przed Final-Four) odbyły się Akademickie Mistrzostwa Polski Politechnik. Rozpoczęliśmy turniej źle, bo od porażki z AZS Politechniką Radom. Później przyszły dwa łatwe zwycięstwa z AZS Politechniką Szczecin i AZS Politechniką Gliwice. Porażka z Radomiem ustawiła nas do walki w półfinale z gospodarzami AZS Politechniką Częstochowa. Przez dwie pierwsze kwarty gra toczyła się po dyktando gospodarzy, ale nie tak duże, żeby pozbawić nas nadziei na zwycięstwo. Podczas II kwarty zmieniliśmy system obrony z każdy swego na strefę. I niestety sami wbiliśmy sobie nóż w plecy, bowiem trzema celnymi rzutami za trzy pkt. Częstochowianie rozmontowali naszą obronę, a ponadto uciekli nam 18-to punktową przewagę, której nie zdołaliśmy odrobić do końca meczu. Pojedynek zakończył się wynikiem 78:90. Spadliśmy do grupy drużyn walczących o miejsca 5-8. Spotkaliśmy się kolejno z ekipami z Politechniki Opole – drużyną grającą w I LAK i AGH Kraków. Oba mecze wygraliśmy różnicą 40 i 50 punktów kończąc rywalizację na 5 miejscu. Z niedosytem, uczuciem przegapionej szansy na medal wróciliśmy do Poznania wiedząc, że z każdym meczem graliśmy coraz lepiej i jedno, co nam pozostało to udowodnić to tydzień później w Final-Four. Półfinałowy przeciwnik naszej drużyny to akademicy z Piotrkowa Trybunalskiego. Już pierwsze minuty meczu pokazały, że tylko kataklizm może odebrać nam zwycięstwo i możliwość pierwszej gry w wielkim finale. Nasz zespół, pod każdym względem, przewyższał rywala. Pierwsza połowa zakończyła się naszym 18-to punktowym prowadzeniem, a druga połowa to totalna dominacja naszych zawodników, zarówno tych z pierwszej jak i z drugiej piątki. Najefektowniejsza akcja meczu, godna rangi zawodów, była udziałem Jakuba Wołosa i Piotrka Gacka. Przeprowadzając jedną z kontr naszego zespołu Jakub podał z połowy boiska wysoką piłkę do Piotrka, a ten wyskoczył do tej piłki jeszcze poza polem 3 sek., chwycił ją i za nim opadł na boisko z impetem wpakował ją do kosza. Po tej akcji widać było, że nasi przeciwnicy stracili wszelką nadzieję na nawiązanie równej walki. Po tym meczu srebro już było nasze, więc plan minimum został wypełniony, a poza tym mecz ten utwierdził nas w przekonaniu, że forma do nas wróciła w odpowiednim momencie. Pozostało dobrze przespać noc i następnego dnia uważnie zagrać z gospodarzami, którzy w drugim meczu półfinałowym, po ciężkim, przez trzy kwarty wyrównanej walce, wygrali z AZS AWFiS Gdańsk. Dobra postawa AWF w tym meczu była sporym zaskoczeniem dla wszystkich. Nam akurat bardzo to pasowało, bowiem Częstochowianie przez większość meczu zmuszeni byli do gry podstawowym składem, a w końcówce sezonu bardzo ważny jest każdy metr przebiegnięty więcej, każda minuta spędzona na boisku, każda chwila wykorzystana na odpoczynek. Mecz finałowy rozpoczął się od naszego prowadzenia, które delikatnie powiększaliśmy z każdą minutą. Każdy z naszych zawodników, przebywający na boisku bardzo konsekwentnie i uważnie walczył w obronie. Głównie nastawiliśmy się na niedopuszczanie przeciwnika pod nasz kosz, zmuszaliśmy Częstochowian do rzutów z półdystansu i dystansu. Przynosiło to pożądany efekt aż do trzeciej kwarty, w której awarii doznała tablica świetlna na boisku. Krótka przerwa w grze, wznowienie gry bez zegara i bieżącej informacji o wyniku spowodowała u nas nagłą dekoncentrację, którą szybko wykorzystali gospodarze i doprowadzili pod koniec trzecie kwarty niemalże do remisu. IV kwartę rozpoczęliśmy już ze sprawnie działającą tablicą świetlną i nasza gra na boisku wróciła do normy. Znów powoli powiększaliśmy swoją przewagę, a przeciwnik z każdą minutą miał coraz większe problemy z naszą obroną. Gdy do zakończenia meczu pozostało 2,5 minuty gospodarze zaczęli faulować, licząc na nieudane nasze rzuty wolne, co przy szybkim zatrzymaniu czasu gry dałoby im jeszcze szanse na zniwelowanie przewagi rzutami za trzy punkty. Nic jednak z tej taktyki nie wyszło, my rzucaliśmy wolne na dobrym procencie skuteczności, a oni pudłowali kolejne próby rzutu za trzy pkt. Końcowa syrena i taniec radości całej drużyny. Tego tańca i tych chwil nie zapomnimy do końca naszych dni. Przeszliśmy do historii jako czwarty zespół akademicki, który w V edycji I LAK (AZS UMK Toruń wygrywał ligę dwukrotnie) zdobył złoty medal. W turnieju Final-Four występowali:
Kapitan drużyny grający z nr 9 Adam Kaczmarek
grający z nr 4 Łukasz Szulc
grający z nr 6 Piotr Gacek – najwszechstronniejszy zawodnik turnieju
grający z nr 7 Piotr Paszkiewicz
grający z nr 8 Tomasz Maćkowski
grający z nr 10 Jakub Wołos – najlepszy obrońca i zawodnik P.P.
grający z nr 11 Filip Guilherme
grający z nr 12 Grzegorz Serówka
grający z nr 13 Piotr Janowicz
grający z nr 14 Krzysztof Adamczak
grający z nr 15 Paweł Stankiewicz
Trener drużyny: Waldemar Mendel
Tabela końcowa po Final – Four:
1. AZS Politechnika Poznań
2. AZS Politechnika Częstochowa
3. AZS AŚ Filia Piotrków Trybunalski
4. AZS AWF Gdańsk
5-8 AZS Politechnika Koszalin
AZS Akademia Rolnicza Lublin
AZS Uniwersytet Warszawa
AZS Politechnika Opole
AZS Wyższa Szkoła Zarządzania i Bankowości Poznań
AZS Uniwersytet Zielona Góra

Sezon 2003/04

Do nowego sezonu przystępujemy mocno odmienieni. Z mistrzowskiego składu ubyli nam: Adam Kaczmarek, Jakub Wołos, Piotr Paszkiewicz, którzy postanowili zakończyć już swoją edukację w Politechnice oraz niespodziewanie student II roku Tomasz Maćkowski, który po poprzednim sezonie zapowiadał się na solidnego gracza. Oprócz nich do treningów nie przystąpił Krzysztof Adamczak, choć deklarował swoją przynależność do grupy. Na ich miejsce przyszli nowi studenci, ciekawie zapowiadający się koszykarze: Marek Lebiedziński i Tomasz Głowacki z Włocławka, Łukasz Stróżyk, Piotr Nowacki, Konrad Baraniak z Poznania oraz Paweł Kaczor z Międzychodu. Studentami Politechniki zostali także II ligowi zawodnicy KKS Poznań: Marcin Flieger, Paweł Dudziński i Tomasz Frąckowiak. Ligowcy jednak nie rozpoczęli z nami sezonu, gdyż bardziej byli potrzebni w KKS jak w PP. Nowy sezon bardzo zubożył nam stan ekip w lidze. Z rozgrywek wycofały się z powodów organizacyjnych: AZS WSZiB Poznań oraz AZS Uniwersytet Zielonogórski. Do ligi awansowały AZS Uniwersytet Gdańsk i AZS AWF Biała Podlaska. W związku z tym, że na miejsce rezygnujących zespołów nie było chętnych władze ligi zadecydowały, że w sezonie 2003/04 będzie uczestniczyć 10 ekip i żadna ze startujących ekip nie spada z ligi. Oby nie oznaczało to powolnego końca I LAK- przypomnę w I sezonie startowały 113 ekip, a teraz nie można zebrać 12. Wystartowaliśmy więc, jako obrońcy tytułu, ale pierwsze mecze trzeba było poświęcić na poszukiwanie tych, którzy będą w stanie udźwignąć ciężar rywalizacji na przyzwoitym poziomie. Ligę zainaugurowaliśmy porażką na własnym parkiecie z Akademią Świętokrzyską F. Piotrków Trybunalski, którą wręcz zdemolowaliśmy we Final-Four. Wspomnieniami jednak nie możemy żyć, a rzeczywistością, która niestety nie była dla nas pobłażliwa. Zwycięstwo z naszym odmłodzonym zespołem przyniosło naszym gościom z Piotrkowa wiele radości, co oznacza, że w całym sezonie nie będziemy postrzegani jako zupełnie nowy zespół, a jako obrońcy złotego medalu. W przerwie meczu odbył się miła uroczystość wręczenia pamiątkowych dyplomów dla zdobywców tytułu mistrza I LAK. Ci uważniej przyglądający się tej uroczystości zauważyli, że z ławki zawodniczej podniosło się do wręczenia kilku, a z miejsc dla kibiców zdecydowanie większa gromadka zawodników. Taka jest jednak kolej rzeczy – kiedyś musi nastąpić pożegnanie, bowiem studentem sportowcem nie można być wiecznie. Następny mecz, również u siebie, rozegraliśmy z beniaminkiem AZS Uniwersytetem Gdańsk. Goście rozpoczęli mecz z mocnego uderzenia i już po pierwszych minutach uzyskali kilkupunktową przewagę, a po pierwszych dwóch kwartach prowadzili różnicą 10 punktów. Druga połowa to jednak metamorfoza naszego zespołu, który zaczął bronić agresywniej, lepiej konstruować akcje w ataku i po końcowym gwizdku sędziego mogliśmy się cieszyć z pierwszego zwycięstwa w nowym sezonie. Na następne zwycięstwo musieliśmy czekać dość długo i przyszło ono dopiero w meczu z AWF i S Gdańsk we własnej sali. Choć z meczu na mecz graliśmy coraz lepiej (drużyna zaczęła coraz lepiej się rozumieć, w kilku spotkaniach zagrał z nami Marcin Flieger i w II rundzie wrócił do gry Tomasz Maćkowski), to w sumie wygraliśmy 6 spotkań z 18 i był to nasz najgorszy bilans w I LAK. Pozwoliło nam to zająć 8 miejsce i przystąpić do fazy play-off. Znów los zetknął nas z AZS Politechniką Częstochowa i w pierwszym meczu sprawiliśmy miłą niespodziankę naszym kibicom, bo wygraliśmy wysoko u siebie z typowaną do tytułu Mistrza I LAK drużyną. W rewanżach przegraliśmy niestety oba mecze w Częstochowie i nie poprawiliśmy już swojego miejsca. Kończąc sezon okazało się, że wielu z zawodników pierwszego roku nie sprostało wymaganiom sportowym i naukowym i nie dotrwali do końca sezonu, a z zawodników II ligowego KKS zagrał z nami tylko Marcin Flieger. Z pierwszoroczniaków wytrwali natomiast Łukasz Stróżyk, Piotr Nowacki i Paweł Kaczor.

>Sezon 2004/05

Tak mało drużyn (dziewięć) w rozgrywkach I LAK nie było nigdy. Z gry w lidze wycofały się drużyny AZS AWF Biała Podlaska, AZS Uniwersytet Gdańsk oraz beniaminek, AZS Politechnika Warszawa, który choć jeszcze w czerwcu 2004 wywalczył sobie prawo do gry w I LAK, to do rozgrywek jednak nie przystąpił. Wszystkie drużyny wycofały się z ligi z powodów finansowych, jednak za tak małą ilość drużyn winić należy Zarząd Główny AZS i władze I LAK, które nie powinny dopuścić do takiego zredukowania ilości drużyn. Z roku na rok coraz mniej chętnych jest do gry w lidze, a przez 6 lat istnienia I LAK powinien zostać już wypracowany model popularyzacji i finansowania zespołów tak, że do gry powinny stać kolejki chętnych, dla których udział w LAKu byłby sporą nobilitacją, a nie kulą u nogi. Nową drużyną, która drogą awansu dostała się do I LAK jest AZS Uniwersytet Warmińsko Mazurski z Olsztyna. Znów gra toczy się bez spadku i wystarczy nie zająć ostatniego miejsca, żeby znaleźć się w play-off. Po raz pierwszy przystępujemy do sezonu bez nazwy sponsora tytularnego w nazwie. Firma „Unima” pomagała nam tak długo jak mogła i po czterech latach współpracy rozstajemy się. Wypada nam podziękować zarządowi firmy za pomoc przez te cztery lata. Dziękujemy! Skład naszej drużyny nie zmienił się zbyt mocno. Ubyli: Marek Lebiedziński –przerwał Studia w Politechnice, Marcin Flieger – podpisał kontrakt z I ligową Kotwicą Kołobrzeg i wyjechał z Poznania. Ubyli też zawodnicy z I roku, którzy nie zdołali rozegrać zbyt wielu spotkań w I LAK i trwale nie wpisali się na kartach historii drużyny koszykarskiej. Do składu awansował natomiast Tomasz Głowacki, który trenował z nami od poprzedniego roku akademickiego i wywalczył wraz z zespołem I miejsce w Akademickich Mistrzostwach Wielkopolski i złoty medal w klasyfikacji drużynowej w Akademickich Mistrzostwach Polski Politechnik w Streetbaskecie. W I LAK jednak nie grał i sezon 2004/05 był jego debiutem. Powrócił także, po półrocznej przerwie, Tomasz Maćkowski. Ligę zainaugurowaliśmy wyjazdową porażką z AZS AWF Gdańsk. Kolejny mecz, u siebie, z obrońcą tytułu Mistrzowskiego AZS AŚ F. Piotrków Trybunalski również nie przyniósł nam zwycięstwa. Pierwsze zwycięstwo odnieśliśmy w III kolejce I rundy z beniaminkiem I LAK AZS Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim Olsztyn. Kolejne dwa pojedynki, w tym jeden na wyjeździe (w Opolu) również rozstrzygnęliśmy na swoją korzyść i tym samym znacznie poprawiliśmy swoją pozycję w tabeli. Kolejne mecze to pojedynki z głównymi faworytami ligi – drużynami z Lublina i z Częstochowy, i niestety te mecze wzbogaciły konto naszych porażek. Jednak I rundę skończyliśmy na 4 miejscu, co w porównaniu z poprzednim sezonem (8 miejsce) dawało nam spory progres. Druga runda zapowiadała się więc obiecująco, a na dodatek układ gier mieliśmy korzystniejszy niż w rundzie pierwszej. Podjęliśmy więc walkę o utrzymanie wysokiego miejsca w tabeli. Niestety nie udało nam się wykorzystać szansy, która się przed nami pojawiła. Kilka porażek w spotkaniach, które powinniśmy rozstrzygnąć na swoją korzyść zepchnęły nas z 4 na 7 pozycję w tabeli. Szczególnie dotkliwą porażkę ponieśliśmy u siebie z AZS Politechniką Opole, którą w I rundzie pokonaliśmy na ich terenie. W kwietniu wszyscy okryliśmy się żałobą. Odszedł nasz największy i najwybitniejszy Polak Papież JAN PAWEŁ II. Podczas trwania żałoby zostały zawieszone wszelkie imprezy. Oczywiście koszykarze z I LAK również przerwali swoje rozgrywki i pogrążyli się w smutku po śmierci tak wielkiego człowieka. I LAK wrócił do rozgrywek po dwóch tygodniach, ale ze względu na epidemię grypy, jaka zapanowała w naszej drużynie, nasza przerwa wydłużyła się o tydzień. Dlatego też kolejne dwa mecze rozegraliśmy zdekompletowani i niestety przyniosły nam kolejne porażki. Zaczęliśmy się jednak podnosić z tej niedyspozycji i z meczu na mecz nasza gra zaczęła wyglądać coraz lepiej. Ostatni mecz w rundzie zasadniczej zagraliśmy z AZS AR Lublin. Ciekawe były konsekwencje tego pojedynku. Otóż zwycięstwo z Lublinem dawało nam awans z 7 na 6 miejsce w tabeli, a Lublin spychało z miejsca 2 na miejsce 3. Nasza porażka zachowywała przedmeczowy układ tabeli. Co więcej – wiadomo było, że w I rundzie play-off, bez względu na wynik tego meczu naszym przeciwnikiem będzie właśnie Lublin. Przegrywając, z 7 miejsca trafiamy na ekipę z 2 miejsca (Lublin), a wygrywając z 6 miejsca trafiamy również na spadający na 3 miejsce Lublin. Wydawałoby się więc, że nasz mecz nie miał większego znaczenia, skoro w następnym tygodniu tak, czy owak musieliśmy się spotkać w meczu zdecydowanie ważniejszym. W sporcie jednak nic nie jest łatwe do przewidzenia. Mecz niby o „pietruszkę” był zacięty od pierwszej minuty pierwszej kwarty do ostatniej minuty dogrywki i przyniósł nam radość ze zwycięstwa. Wszyscy zadawali sobie oczywiście pytanie na ile nasze zwycięstwo było efektem naszej dobrej gry, a na ile zlekceważeniem nas faworyta do Mistrzowskiego tytułu. Częściową odpowiedź dał następny pojedynek z Lublinem następnego tygodnia, ale już w ramach play-off. Pojedynek ten, również po zaciętej i emocjonującej rywalizacji, w której wynik był sprawą otwartą do ostatnich minut, także zakończyliśmy zwycięstwem. Klasą dla samego siebie w obu pojedynkach był Paweł Stankiewicz, który w rzutach za trzy punkty był dla Lublina nie do zatrzymania (trafił 12 razy za 3 pkt.). W rewanżowym pojedynku Lublin zapowiadał srogi rewanż. Mecz w Lublinie rozpoczął się jednak od naszego dość wysokiego prowadzenia, które gospodarze ambitnie odrabiali. Udało się im to dość szybko, jednak i tym razem katem dla Lublina okazał się P. Stankiewicz, który kolejnymi sześcioma celnymi trójkami nie pozwolił gospodarzom na osiągnięcie prowadzenia, a kropkę nad i postawił Łukasz Stróżyk, który przy remisie, w ostatniej akcji meczu trafił za dwa punkty i ustalił wynik meczu na 86:84. Do Final – Four przystąpiliśmy osłabieni brakiem Łukasza Szulca, który wyjechał do USA. Final-Four nie był dla nas już tak szczęśliwy, jak mecze w play-off. Straciliśmy skuteczność, którą imponowaliśmy w meczach z Lublinem, a P. Stankiewicz był dla odmiany cieniem samego siebie z meczów play-off. Pozbawieni punktów od etatowego strzelca pozostali zawodnicy również obniżyli swoje loty i zarówno z Piotrkowem Trybunalskim w półfinale (klęska 51:87), jak i w meczu o brązowy medal (przegrana 79:81) zwycięstwa już nie odnieśliśmy. Zajęcie czwartego miejsca w I LAK i udział w Final-Four był sporym osiągnięciem dla odmłodzonej drużyny Politechnik Poznańskiej, jednak nie wykorzystana szansa na zdobycie medalu nie dawała powodów do radości. Mistrzem Polski I LAK zostali gospodarze turnieju – AZS Politechnika Częstochowa, która wreszcie wykorzystała atut własnej sali we finale i pokonała AZS AŚ F. Piotrków Trybunalski. Brązowy medal odebrali, po zwycięstwie nad nami, AZS Politechnika Koszalin. Tabela końcowa po Final – Four:
1. AZS Politechnika Częstochowa
2. AZS AŚ Filia Piotrków Trybunalski
3. AZS Politechnika Koszalin
4. AZS Politechnika Poznań
5. AZS Akademia Rolnicza Lublin
6. AZS Uniwersytet Warszawa
7. AZS Politechnika Opole
8. AZS AWF Gdańsk
9. AZS Uniw. Warm.-Mazurski Olsztyn
W rozgrywanych w Radomiu Akademickich Mistrzostwach Polski Politechnik zajęliśmy również IV miejsce za AZS Politechniką Radom, AZS Politechniką Częstochowa i AZS Politechniką Gliwice.

Sezon 2005/06

Kolejny sezon pokazuje, jak I LAK stacza się po równi pochyłej i jak pomysłodawcy tego ciekawego i trafionego produktu nie potrafią przez sześć lat rozwinąć ligi w stabilny i elitarny produkt, do którego chętnie garnęłyby się wszystkie uczelnie, tym bardziej, że od dwóch lat studentom – sportowcom przyznawane są stypendia sportowe, dzięki czemu uczelnie są jednym z niewielu miejsc w Polsce, w których sportowcy regularnie otrzymują świadczenia finansowe. Tak naprawdę to liga istnieje w tym roku akademickim dzięki zaangażowaniu tych siedmiu Wyższych Uczelni, które od początku istnienia LAK w niej uczestniczą i które same w tym roku tę ligę tworzą (Politechniki: Częstochowa, Koszalin, Poznań, Akademia Świętokrzyska F. Piotrków Trybunalski, Akademia Rolnicza Lublin, Uniwersytet Warszawa, AWFiS Gdańsk). A miała być to polska NCAA . Kto wie, czy studenci spotykają się po raz ostatni w rozgrywkach I Ligi Akademickiej. W tym sezonie rywalizuje ze sobą już tylko 7 (słownie: siedem) drużyn, wspomnianych wyżej. Z rozgrywek wycofał się AZS UWM Olsztyn, AZS Politechnika Opole. Oba zespoły zgłosiły się do rozgrywek państwowych i grają w III lidze. Na ich miejsce oraz na dodatkowo trzy wakujące od zeszłego sezonu nie było chętnych!!!? Zarząd Główny AZS ustalił, że tradycyjnie, jak co roku gramy dwie rundy, a następnie jedną rundę play – off. Zespół, który po etapie zasadniczym zajmie pierwsze miejsce przechodzi automatycznie do Final – Four , a pozostałe sześć drużyn tworzą trzy pary rywalizujące w play – off o awans do (prawdopodobnie ostatniego) Final – Four. Naszą drużynę opuścili kończący studia Łukasz Szulc i jeden z najdłużej grających w I LAK zawodników – Piotr Janowicz. Obaj wpisali się piękną kartą w historii sekcji koszykówki KU Politechniki Poznańskiej. Rozstajemy się z nimi z żalem. Z gry ponownie zrezygnował (już w końcówce II rundy poprzedniego sezonu) Tomasz Maćkowski, Studia zakończył również Piotr Gacek, ale postanowił przedłużyć przygodę z koszykówką akademicką i gra w naszej drużynie ze statusem absolwenta. Do drużyny dołączyli nowi zawodnicy: student III roku Piotr Deptuła oraz studenci I roku: Marek Sobkowiak, Filip Kowalewski oraz Grzegorz Giczewski. Zanim jednak pierwszoroczniacy zasilili nasze szeregi musieli najpierw podczas treningów udowodnić przydatność w grze. Zajęło to trochę czasu, a jako pierwszy rozpoczął z nami regularną grę Marek Sobkowiak, absolwent gnieźnieńskiego liceum. Rozgrywki rozpoczęliśmy od porażki z AZS AR Lublin, zespołem, który niespodziewanie wyeliminowaliśmy w poprzednim sezonie w fazie play-off. Później odnieśliśmy dwa zwycięstwa pod rząd i jak się okazało były to ostatnie nasze zwycięstwa w I rundzie, którą zakończyliśmy na VI miejscu. W trakcie przerwy zimowej do szło w naszym zespole do niespodziewanych zmian kadrowych i jednocześnie, na pierwszy rzut oka, sporych osłabień. Wycofali się z gry w naszej drużynie dwaj pierwszopiątkowi zawodnicy: Piotr Gacek i Artur Lemański. P. Gacek przyjął propozycję pierwszoligowej Pyry Poznań, która borykała się ze sporymi problemami kadrowymi. Artur natomiast podjął pracę, która mocno kolidowała z naszymi treningami. Odejście w/w zawodników było bardzo bolesne, ponieważ cały nasz cykl przygotowań układany był z ich, pierwszoplanowym udziałem. Oczywiście nasze rozstanie, choć bolesne odbyło się w przyjacielskiej atmosferze. Nie możemy zapominać o wielkim wkładzie tych zawodników we wszystkie sukcesy koszykarzy KU AZS Politechniki. Przerwę na sesję egzaminacyjną wykorzystaliśmy na przyspieszoną edukację naszych nowych nabytków, którzy już teraz z konieczności musieli zapełnić luki po naszych weteranach. Do II rundy przystąpiliśmy w bojowych nastrojach, licząc jednak trochę na to, że nasi rywale widząc nasze osłabienie zlekceważą nas nieco. Trudno powiedzieć, czy nasz udany występ w II rundzie, był efektem spełnienia tego marzenia, ale faktem jest, że po przerwie przegraliśmy zaledwie 2 mecze i na koniec II rundy awansowaliśmy z VI miejsca na IV, co gwarantowało nam przewagę własnej hali w meczach fazy play-off. Ewentualne przebrnięcie fazy play-off dawałoby nam spełnienie kolejnego marzenia tego sezonu – udział we Final-Four. W play-off trafiliśmy na rewelację I rundy AZS Uniwersytet Warszawa, zespół, który po pierwszej rundzie zajmował 2 miejsce w tabeli. W II rundzie nie szło już warszawiakom tak dobrze, nam z kolei forma rosła z meczu na mecz i w tym upatrywaliśmy swojej szansy na korzystne rozstrzygnięcie naszej rywalizacji już po drugim meczu. I tak się stało – po bardzo wyrównanych dwóch meczach – najpierw w Warszawie, później w Poznaniu awansowaliśmy, po raz pierwszy dwa razy z rzędu, do Final-Four. W Final-Four pierwszy mecz przyszło nam rozegrać z głównym faworytem do złotego medalu, ekipą gospodarzy AZS Politechniką Częstochowa. Po pierwszej połowie nasze nadzieje na sprawienie niespodzianki były niesamowicie wysokie, ponieważ prowadziliśmy z Częstochową bardzo wyrównaną walkę. W II połowie nasi rywale jednak nas rozgromili, pokazując, kto od 3 sezonów jest najsolidniej grającą ekipą. W meczu o 3 miejsce, z AZS AŚ F. Piotrków Trybunalski graliśmy najlepiej, jak potrafiliśmy. Na pewno mecz ten pokazał, jak duży postęp uczyniliśmy w naszej grze, ponieważ rok wcześniej z tą samą drużyną, na tym samym etapie rozgrywek z P. Gackiem, z A. Lemańskim i P. Janowiczem przegraliśmy sromotnie walkę o brązowy medal. Tym razem cały mecz grany był, jak w horrorze kosz za kosz. Niestety na 40 sekund przed końcem wyszedł nasz brak doświadczenia w grze i popełniliśmy błąd, który kosztował nas utratę możliwości zrealizowania naszego ostatniego marzenia w tym sezonie – zdobyciem medalu. IV miejsce to, jak już wcześniej pisałem, najgorsze miejsce dla sportowca. Złośliwi mówią – pierwsze bez medalu. Nam przytrafiło się ono drugi raz z rzędu.
W meczu o I miejsce Częstochowa planowo wygrała z Lublinem, choć mecz był ciekawym i wyrównanym widowiskiem. Klasyfikacja końcowa:
1. AZS Politechnika Częstochowa
2. AZS Akademia Rolnicza Lublin
3. AZS AŚ F. Piotrków Trybunalski
4. AZS Politechnika Poznań
5. AZS Uniwersytet Warszawa
6. AZS Politechnika Koszalin
7. AZS AWFiS Gdańsk
Po zakończeniu meczu finałowego zorganizowane zostały trzy konkursy indywidualne: Wsadów , rzutów wolnych i rzutów za 3 punkty. Dwa konkursy, na otarcie łeż wygrali zawodnicy naszego zespołu: Filip Guilherme wygrał konkurs rzutów za 3 pkt, a Arkadiusz Dudko konkurs rzutów wolnych. Paweł Stankiewicz uznany został za najlepszego zawodnika naszej drużyny i wybrany do I piątki Final-Four. Ponadto z sumą 58 celnych rzutów za 3 pkt. był najlepiej rzucającym za 3 pkt w I LAK w całym sezonie.

Sezon 2006/07

Stało się… I LAK została rozwiązana. Zarząd Klubu Uczelnianego Politechniki z Prezesem na czele i trener koszykarzy zgodnie uznali, że nie można tak pozostawić drużyny, która jest zorganizowana i od ośmiu lat funkcjonuje w regularnych rozgrywkach ligowych. Uznano, że trzeba zgłosić drużynę do rozgrywek ligowych organizowanych przez Wielkopolski Związek Koszykówki. Warunek był jeden… trzeba znaleźć sponsora, który tak, jak w przypadku gry w I LAK zabezpieczyłby przynajmniej mecze rozgrywane u siebie. I udało się. Właściciel firmy BIG-PLUS, zajmującej się sprzedażą materiałów eksploatacyjnych do drukarek p. Zenon Rybarczyk podjął się opieki finansowej nad naszym zespołem koszykarzy. Wystartowaliśmy w rozgrywkach Wojewódzkiej Ligi Seniorów. Nasz zespół potrzebował wzmocnień. Przyjęliśmy zasadę, że tak jak niegdyś w I LAK przyjmiemy do gry zawodników akademickich spoza uczelni. Trzon drużyny będą stanowić głównie studenci Politechniki, a udział studentów spoza uczelni będzie limitowany. Uznaliśmy, że pozostawimy maksymalnie trzy miejsca dla zawodników, nie będących studentami Politechniki. W okresie przygotowawczym zaproponowaliśmy walkę o te 3 miejsca czterem zawodnikom: Pawłowi Gołdzińskiemu i Jędrzejowi Bucy (studentom AWF), Bartoszowi Musielakowi (studentowi AM), Szymonowi Budnikowskiemu (studentowi AR). Wszyscy przyjęli propozycję gry w barwach AZS Politechniki Big-Plus Poznań, jednak Jędrzej Buca nie dostał zgody z macierzystego Klubu (Pyra Poznań) na zmianę barw klubowych. Pozostała trójka bez żadnych problemów mogła rozpocząć grę w naszych barwach i w związku z tym to oni zasilili szeregi naszego zespołu. W szeregach zawodników studiujących w Politechnice zaszła tylko jedna zmiana – Marek Sobkowiak, student II roku, który bardzo udanie zadebiutował rozgrywkach I LAK w poprzednim sezonie podjął decyzję, że do rozgrywek W wojewódzkiej Ligi Seniorów przystąpi w barwach swojego macierzystego Klubu z Gniezna. Do inauguracyjnego sezonu zgłoszonych zostało 3 w/w zawodników spoza uczelni i dziesięciu studentów Politechniki: Grzegorz Giczewski, Filip Kowalewski, Paweł Kaczor, Łukasz Stróżyk (kapitan zespołu), Piotr Nowacki, Arkadiusz Dudko, Filip Guilherme, Piotr Piertowiak, Tomasz Głowacki, Paweł Stankiewicz. Do rozgrywek Wojewódzkiej Ligi Seniorów (WLS) zgłosiło się 10 drużyn. Gry, więc będzie nieco więcej, niż w I LAK, a zdecydowanie więcej, jeśli zajmiemy jedno z pierwszych dwóch miejsc na zakończenie rundy zasadniczej.
Drużyny, które zgłosiły się do rozgrywek WLS:
Obra Kościan,
AZS MKS Konin,
AZS OSRiR Kalisz,
Pyra Poznań,
Sokół Marbo Międzychód,
MKK Sklep Polski Gniezno,
GKS Tarnovia Tarnowo Podgórne
UKKS Leszno 2000
Stal II Ostrów Wielkopolski.
Ostatnia drużyna, ze względów proceduralnych i regulaminowych, a za zgoda wszystkich, uczestniczących w lidze zespołów, uczestniczy w rozgrywkach poza kolejnością, co oznacza, że wyniki z tą drużyną nie będą brane pod uwagę, przy ustalaniu końcowej kolejności w tabeli ligowej. Mecze w lidze rozpoczęliśmy od wysokich zwycięstw z MKK Pyrą Poznań (głównie złożoną z juniorów) i AZS OSRiR Kalisz. Po 2 pierwszych kolejkach wskoczyliśmy na fotel lidera. Nie trwało to długo, bowiem w 5 kolejce, w wyjazdowym meczu w Kościanie ulegliśmy niepokonanej Obrze 56:62. Spadliśmy na 2 miejsce i tak już zostało do końca rozgrywek. W trakcie ich trwania wyraźnie było widać, że nasz zespół dociera się i gra coraz lepszą koszykówkę. Po niefortunnym meczu z Kościanem zaczęły się jednak nasze problemy kadrowe. Najpierw Bartek Musielak zaczął skarżyć się na ból w kolanie, przerwał treningi i poddał się zabiegowi operacyjnemu. Łącznie z rehabilitacją opuścił ¾ sezonu, a powrócił dopiero na etap ćwierćfinałowy. Wkrótce potem kolejnej kontuzji kolana, podczas meczu akademickiego, doznał Piotr Pietrowiak i wypadł nam ze składu już do końca rozgrywek. Zarówno Bartek, jak i Piotr byli pierwszopiątkowymi zawodnikami naszego zespołu, straty tej więc nie trzeba chyba tłumaczyć. Z kolei wyjazd za granicę Grzegorza Giczewskiego i rezygnacja z gry Arka Dudko uszczupliło naszą drużynę do zaledwie 10 zawodników. Nastąpiła oczywiście reorganizacja naszego składu (nie doszedł nikt nowy) i Ci, którzy zostali nadal prezentowali na tyle przyzwoity poziom, że ciągle byliśmy liczącą się drużyną w III lidze. Zanotowaliśmy jednak kilka niefortunnych wpadek – przegraliśmy na swojej sali z młodymi zawodnikami (głównie juniorzy) Stali Ostrów. Młodzi chłopcy z Ostrowa trafili na nasz słabszy dzień (oprócz w/w ubytków zabrakło jeszcze Pawła Gołdzińskiego, który ze względów prywatnych nie mógł zagrać w dwa kolejne weekendy), a sami zagrali fenomenalne zawody, zwłaszcza rzutowo za 3 pkt. Na swojej sali przegraliśmy jeszcze mecz ostatniej kolejki II rundy z MKS AZS Konin i wyjazdowy mecz z AZS OSRiR Kalisz. Nic nie dało nam później wysokie zwycięstwo (81:62) z liderującą Obrą Kościan, która grając bardzo szczęśliwie ( kilka meczów wygranych po dogrywce oraz kilka następnych wygranych różnicą zaledwie 2 punktów) przegrała jeszcze tylko z Koninem i obroniła pierwsze miejsce na zakończenie rozgrywek. Awansowaliśmy więc do ćwierćfinałów z II miejsca, choć przy tworzeniu nowej tabeli z drużynami z województwa zachodnio pomorskiego mieliśmy najkorzystniejszy bilans, dzięki wcześniej wspomnianemu, wysokiemu zwycięstwu z Obrą Kościan. Do ćwierćfinałów przystąpiły tylko 3 drużyny: AZS Politechnika Koszalin, OBRA Kościan i AZS Politechnika Big-Plus Poznań. Kotwica Kołobrzeg, która miała być drugą drużyną z województwa zachodniopomorskiego wycofała swój udział. W ćwierćfinałach zaliczone zostały pojedynki z rundy zasadniczej z związku z tym my wnosiliśmy jedno zwycięstwo i jedną porażkę z Obrą Kościan, tak samo było w przypadku Kościana, a AZS Politechnika Koszalin wchodziła z zerowym bilansem. Koszalin w ćwierćfinałach miał jednak do rozegrania 4 spotkania, a Kościan i my tylko 2 (właśnie z Koszalinem). W pierwszym meczu w Poznaniu pokonaliśmy Koszalin 11 punktami różnicy, a dzień później w Kościanie Koszalin wygrał dwoma punktami z miejscową Obrą. Ustawiało nas to w bardzo korzystnej sytuacji, bowiem przed meczami rewanżowymi w Koszalinie mieliśmy najkorzystniejszy bilans. Wykorzystaliśmy to i wysoka porażka z Koszalinem oraz zwycięstwo następnego dnia Obry nad Koszalinem nie odebrało nam awansu do półfinałów. Przystąpiliśmy do następnego etapu znów z 2 miejsca (pierwsze zajął Koszalin). Organizacja półfinałów przyznana została malutkiej nadmorskiej miejscowości Łęczyce. Na półfinały przyszedł szczyt naszej formy i rozegraliśmy tam fenomenalne zawody. Wygraliśmy z AZS Politechniką Warszawa, UKKS Łowicz i przegraliśmy z gospodarzami turnieju UKS Łęczyce. Porażka z Łęczycami nie odebrała nam jednak pierwszego miejsca w turnieju, co miało niebagatelne znaczenie dla dalszych rozgrywek. W myśl regulaminu bowiem, do finału awansowały dwie drużyny, które tak jak do ćwierćfinałów, wchodziły z zaliczeniem meczu z półfinału. W naszym przypadku była to AZS Politechnika Warszawa, z którą wygraliśmy różnicą aż 28 punktów! Tydzień po półfinałach zameldowaliśmy się w hotelu w Białymstoku, gdzie rozegrać miał się ostateczny bój o II ligę. Oprócz nas stawili się tam AZS Politechnika Warszawa i AZS Politechnika Koszalin. W pierwszym meczu przegraliśmy pechowo z gospodarzami turnieju Instalem Białystok, a Warszawiacy gładko wygrali z Koszalinem. Zrobiło się dla nas nerwowo, bowiem cały dobry układ, jaki mieliśmy przed rozpoczęciem turnieju nam się rozsypał. Przystępując następnego dnia do meczu z Koszalinem możliwe były trzy scenariusze: 1. Negatywny – przegrywamy z Koszalinem, zajmujemy ostatnie miejsce w turnieju i nie awansujemy do II ligi. Wynik meczu Warszawy z Białymstokiem jest dla nas nieistotny. 2. Pozytywny – wygrywamy z Koszalinem, Instal wygrywa z Warszawą i awansujemy do II ligi z 2 miejsca. 3 Super pozytywny – wygrywamy z Koszalinem, Warszawa wygrywa z Białymstokiem i awansujemy do II ligi z Pierwszego miejsca. Ostatecznie urzeczywistnił się 3 scenariusz i zakończyliśmy batalię o II ligę na pierwszym miejscu w grupie północnej. Sukces choć niespodziewany w pierwszym sezonie gry w III lidze, to jednak zasłużony i bardzo cieszy. Możliwy był dzięki poświęceniu swojego wolnego czasu na treningi oraz grę Pawła Stankiewicza – lidera punktowego zespołu, Pawła Kaczora – lidera gry w obronie, Łukasza Stróżka – kapitana zespołu, Pawła Gołdzińskiego, Szymona Budnikowskiego, Piotra Nowackiego, Filipa Guilherme, Tomasza Głowackiego, Bartosza Musielaka, Filipa Kowalewskiego oraz zaangażowaniu naszych sponsorów – Politechniki Poznańskiej i Firmy BIG-PLUS. Serdecznie dziękujemy.

HISTORIA UDZIAŁU AZS POLITECHNIKI BIG-PLUS W ROZGRYWKACH II LIGI

Sezon 2007/08

Znów przystępujemy do rozgrywek w roli beniaminka. W naszym składzie zaszły zmiany w stosunku do poprzedniego sezonu. W drużynie pozostali: Paweł Stankiewicz, Paweł Kaczor, Łukasza Stróżyk, Paweł Gołdziński, Szymon Budnikowski, Filip Guilherme, Tomasz Głowacki, Filip Kowalewski. Ubyli (jeszcze w trakcie poprzedniego sezonu): Piotr Pietrowiak, Arkadiusz Dudko i po sezonie Bartosz Musielak i Piotr Nowacki. Przybyli: Michał Szydłowski – student Politechniki II roku, Marek Sobkowiak – student Politechniki III roku, Wojciech Wierzbicki – student AWF IV roku i powrócili Piotr Gacek – absolwent Politechniki, Grzegorz Giczewski – student II roku. Do rozgrywek II ligi w grupie B zakwalifikowane zostały następujące drużyny:
1. K K S Wrocław
2. AZS Politechnika Big-Plus Poznań
3. KS SPÓJNIA Stargard Szczeciński
4. KS SUDETY Jelenia Góra
5. UKKS LESZNO 2000 Leszno
6. KS POGOŃ Prudnik
7. MKKS ZABRZE Zabrze
8. WKS ŚLĄSK Wrocław
9. KS BASKET Pleszew
10. A Z S Szczecin
11. KS OLIMPIA Legnica
12. AZS OSRiR Kalisz
13. ASK NYSA Kłodzko
14. AZS PO Opole
Naszym sponsorem tytularnym pozostaje Politechnika oraz firma BIG-PLUS. Zespół występować będzie nadal pod nazwą AZS Politechnika Big-Plus Poznań. Celem nowego sezonu było oczywiście utrzymać się. Inauguracja rozgrywek drugoligowych zaczęła się dla nas bardzo pomyślnie. W pierwszym meczu sezonu 2007/08 wygraliśmy we własnej hali z ASK Nysa Kłodzko wynikiem 84:78, co odczytane zostało jako dobry znak w temacie utrzymania się w lidze. Jednak w kolejnym, wyjazdowym pojedynku, przegraliśmy pechowo z KKS Siechnice 60:61, a na kolejną wygraną musieliśmy czekać do 6 kolejki, kiedy to wygraliśmy z kolejnym beniaminkiem ligi UKKS Polonia Leszno. Nasz udział w II lidze w pierwszym sezonie miał pozwolić zebrać doświadczenia, które pozwoliłyby na stałe, pewne utrzymanie się wśród zespołów II ligi. W trakcie rozgrywek nie obyło się oczywiście bez komplikacji, d zaliczyć do nich można kontuzję skręcenia stawu skokowego u Pawła Gołdzińskiego, a także złamania palca u ręki, jakiej doznał Michał Szydłowski. Spowodowało to oczywiście konieczność gry w niepełnym składzie przez część sezonu. Pozostali zawodnicy cieszyli się na szczęście dobrym zdrowiem i jak na beniaminka prezentowaliśmy nie najgorszy poziom sportowy. Pierwszy sezon zakończył się dla nas bilansem 7 zwycięstw i 14 porażek, co pozwoliło nam zająć bezpieczne 10 miejsce, premiowane utrzymaniem się w lidze. Cel został osiągnięty i pozostało nam tylko cieszyć się, że byliśmy sprawcami kilku niespodzianek, a za najważniejszą należy uznać wyjazdowe (jedyne wyjazdowe) zwycięstwo ze Spójnią Stargard Szczeciński 78:76. Bardzo udanie wystąpiliśmy w rozgrywkach akademickich, z których przywieźliśmy do Poznania srebrny medal Akademickich Mistrzostw Polski Szkół Wyższych oraz złoty medal i tytuł Akademickich Mistrzów Polski Politechnik. Zwyciężyliśmy także w Akademickich Mistrzostwach Wielkopolski. Ostatnie osiągnięcie jest dla nas równie cenne, bowiem udało się nam tej sztuki dokonać dopiero drugi raz (pierwszy w 2004 r.). W zamian za tak wysokie miejsce otrzymaliśmy prawo do reprezentowania Polski w Akademickich Mistrzostwach Europy, które odbyły się w Nowym Sadzie w Serbii. Zajęliśmy tam jednak dopiero 16 miejsce i na pociechę pozostaje nam stwierdzić, że poza nieudanym meczem z gospodarzami turnieju w pozostałych stoczyliśmy wyrównaną walkę i przegraliśmy mecze niewielką ilością punktów. Mistrzostwa w Serbii wygrali studenci z Litwy, którzy w swoich szeregach mieli uczestnika rozgrywek Euroligowych, reprezentanta kraju, który później zaprezentował się na Mistrzostwach Europy 2009 odbywających się w Polsce.

Sezon 2008/09

Nowy sezon i nowe cele. Tym razem chcielibyśmy być groźni dla najlepszych w lidze i zakończyć sezon z dodatnim bilansem punktów zyskanych do straconych oraz dodatnim bilansem zwycięstw do porażek. Realnie patrząc celujemy w środek tabeli. W naszym składzie doszło do następujących zmian: Ubył: Wojciech Wierzbicki, głównie z powodu odnawiających się kontuzji. Przybyli: Krzysztof Kawałek – student III roku Akademii Wychowania Fizycznego, wychowanek Olsztyna oraz Łukasz Jaźwiecki – student I roku Politechniki, wychowanek Open Basket Pleszew. Sezon zaczęliśmy od porażki z Open Basket Pleszew, po bardzo zaciętym meczu. Następne 3 kolejki, to ku naszej uciesze 3 zwycięstwa z rzędu i potknęliśmy się dopiero na faworyzowanym do awansu AZS Radex Szczecin. Już po tych pierwszych meczach widać było nieco większą dojrzałość w naszej grze, co pozwalało mieć nadzieję na zrealizowanie naszych przedsezonowych założeń. Nie przeszkodziło nam w tym nawet niespodziewane odejście po 4 kolejce Szymona Budnikowskiego, który nie mógł pogodzić badań i przygotowań do napisania pracy dyplomowej z treningami i meczami. Był to dotkliwy ubytek, szczególnie, że Szymon grał na pozycji centra, jako zmiennik dla Marka Sobkowiaka i wywiązywał się z tej funkcji dobrze. Do końca sezonu już pozostało, że gdy center musiał usiąść i odpocząć, nasz skład momentalnie się obniżał. W połowie sezonu ubył także Łukasz Jaźwiecki, który nie podołał obowiązkom na uczelni i stracił status studenta. Jednak, jak już wcześniej wspomniałem trudności te nie stanęły nam na drodze zaliczenia sezonu 2008/09 jako udany. Zaliczyliśmy w tym sezonie dwa nieprzyjemne „zimne prysznice”. Do pierwszych zalicza się nasza pechowa, jednopunktowa porażka z UKS 16 Częstochowa i bardzo dotkliwa porażka z liderem Spójnią Stargard Szczeciński, w której to zdobyliśmy zaledwie 31 punktów w całym meczu. Były jednak i niespodzianki w naszym wykonaniu i do najciekawszych zalicza się nasze wyjazdowe zwycięstwo z AZS Politechniką Opole. Zwycięstwo tym cenniejsze, że pojechaliśmy na ten mecz osłabieni brakiem jednego z naszych liderów – Piotra Gacka. Co ciekawe, wszystkie trzy mecze rozgrywane były przez nas na wyjeździe. Sezon 2008/09 nie był dla nas łatwy pod względem kadrowym. Zaczęło się od kontuzji naszego kapitana Łukasza Stróżyka, który w tygodniu poprzedzającym inaugurację rozgrywek skręcił nogę w stawie skokowym (opuścił 6 meczów). Później opuścił nas Szymon Budnikowski (opisywałem okoliczności odejścia Szymona wyżej), 3 mecze musieliśmy rozegrać bez Krzysztofa Kawałka, w jednym meczu nie mogli zagrać Paweł Gołdziński, Paweł Stankiewicz, Piotr Gacek, Michał Szydłowski, a ostatnie 5 spotkań musieliśmy rozegrać tylko z jednym rozgrywającym, ponieważ kontuzji doznał Paweł Kaczor. Okazało się jednak, że posiadamy bardzo wyrównany skład, w którym pod nieobecność jednego zawodnika, jego rolę mógł przejąć inny i dobrze się z nie wywiązywał. Ostatecznie skończyliśmy rozgrywki na 6 miejscu (przy 13 drużynach), co dało nam idealnie środek tabeli, czyli tak, jak zakładaliśmy przed sezonem. Średnie nasze wyniki to 80 punktów zdobytych, 77 straconych. Minimalnie, ale również udało nam się osiągnąć nasze założenie przedsezonowe. Zakończyliśmy udział w II lidze z bilansem 12 zwycięstw i 12 porażek. Bilans wyszedł na 0 i to niestety niezrealizowany cel. Tym bardziej zadrą stoi jednopunktowa porażka w Częstochowie. Podsumowując, był to wyraźnie lepszy dla nas sezon, w którym poprawiliśmy niemal wszystkie elementy gry zespołowej. Kolejny raz udanie zakończyliśmy rozgrywki akademickie. Powtórzyliśmy sukces w Akademickich Mistrzostwach Wielkopolski. W Akademickich Mistrzostwach Polski Szkół Wyższych zakończyliśmy swój udział na 4 miejscu, a przywieźliśmy z Katowic (w Katowicach odbywały się Akademickie Mistrzostwa Polski Szkół Wyższych) brązowy medal Akademickich Mistrzostw Politechnik.

Sezon 2009/10

Do nowego sezonu przystąpiliśmy w nieco odmienionym składzie: Ubyli: Krzysztof Kawałek oraz wieloletni kapitan drużyny, rozgrywający Łukasz Stróżyk, który zakończył studia. Przybył: a właściwie wrócił „syn marnotrawny” Szymon Budnikowski, który po zdobyciu dyplomu w Uniwersytecie Przyrodniczym spokojnie mógł kontynuować studia w Politechnice. Powrócił także Filip Kowalewski – student IV roku Politechniki, a także „świeża krew” studenci II roku – Jacek Łukomski, Sebastian Walczak, Piotr Ziółkowski oraz student I roku Tomasz Gierwazik. Założenia na nowy sezon to wspiąć się o parę miejsc w ligowej tabeli, a jak o parę miejsc, tzn. powalczyć po raz pierwszy o play-off oraz wprowadzić nowych zawodników jak najszybciej do gry. Początek sezonu, jak zwykle dla nas nie był łatwy. Na ostatnim turnieju przedsezonowym pęknięcia palca doznał Piotr Gacek. Od początku sezonu zagrać nie mógł Szymon Budnikowski, który zmienił stan cywilny i poprosił o 2 tygodnie urlopu, a podczas meczu towarzyskiego w Bydgoszczy zwichnięcia barku doznał Sebastian Walczak, który miał być zmiennikiem rozgrywającego, a kontuzja wyeliminowała go aż na 6 tygodni.